Aby przedłużyć…

Koniec zupełnie nie w porę

Podczas redakcyjnego dyżuru seksuolog Ewa Żeromska otrzymuje wiele pytań na temat przedwczesnego wytrysku. Przeczytaj, co radzi czytelnikom „Poradnika”, by ich erotyczne uniesienia trwały jak najdłużej.

Nie ma normy określającej, jak długo powinien trwać stosunek – zależy to od oczekiwań i preferencji partnerów. Jednym wystarcza trzyminutowy seks, a inni narzekają na przedwczesny wytrysk po kilkunastu minutach erotycznych igraszek. Przedwczesny wytrysk można więc zdefiniować tylko w jeden sposób – za wczesny, by oboje partnerzy mogli seks uznać za udany. Jeśli mężczyzna odnosi wrażenie, że nie panuje nad reakcjami swojego ciała i to one, a nie on, rządzą jego kontaktami seksualnymi, warto, by trochę nad sobą popracował.

Praktyka czyni mistrza

Problem kontrolowania wytrysku to przede wszystkim umiejętność panowania nad własną fizjologią. Aby to zobrazować, posłużę się prostą i, wybaczcie, mało romantyczną analogią – małe dziecko siusia, gdy poczuje potrzebę, niezależnie od tego, czy akurat się bawi, kąpie, śpi czy je. Jednak dorosłym ludziom to się nie zdarza, bo nauczyli się kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne. Wytrysk jest taką samą fizjologią jak chęć oddania moczu i trzeba po prostu nauczyć się nad nim panować. Specjalne techniki mogą w tym pomóc.

Próbujemy do skutku

Wczesny wytrysk to problem, który często wywołuje pogłębiającą się niechęć mężczyzny do seksu. Nie udało się raz, nie udało drugi, więc partner, podejmując kolejne próby, z góry zakłada, że są skazane na niepowodzenie. Zaczyna unikać seksu, uprawia go okazjonalnie, a to podstawowy błąd, ponieważ częste zbliżenia są lekarstwem na tę przypadłość. Dlatego moja rada dla panów jest taka – jeśli stosunek trwa bardzo krótko, spróbuj go po kilku minutach powtórzyć. Jeżeli i tym razem skończy się szybko, nie szkodzi – zróbcie to po raz kolejny. I tak do momentu, kiedy poczujesz, że kochasz się już trochę na siłę. Proszę mi wierzyć, że ta metoda przynosi bardzo dobre efekty. Wymaga jednak jak większość terapii seksualnych współpracy i wyrozumiałości partnerki.

Odwołany toast

Tak właśnie mogę opisać inną technikę powstrzymywania przedwczesnego wytrysku, zwaną techniką zaciskania. W czasie penetracji, gdy czujesz, że zbliżasz się do finału, wycofaj się i chwyć członek mocno całą dłonią, kciukiem naciskając od góry na cewkę moczową – tak jakbyś trzymał szampana i pilnował, żeby korek nie wyskoczył. Dobrze, jeśli jednocześnie potrafisz odbiec myślami od tego, co się dzieje – jeżeli miałeś zamknięte oczy, otwórz je. Lub odwrotnie, jeśli widok nagiej partnerki wzmaga twoje podniecenie, zamknij oczy i spróbuj odpędzić od siebie stymulujące wizje. Gdy napięcie nieco opadnie, możecie znów zacząć się kochać. Oczywiście nie należy się spodziewać, że wszystko pójdzie po waszej myśli już za pierwszym razem, jednak ćwicząc w ten sposób, po jakimś czasie na pewno zauważycie poprawę.

Zostań mistrzem gry wstępnej

Pamiętajcie, że seks to nie tylko penetracja. Zanim partner nauczy się kontrolować swoje reakcje na tyle, by kobieta miała czas rozkoszować się jego bliskością w trakcie stosunku, może starać się sprawić jej przyjemność pieszczotami, zanim zaczną się kochać. Gdy zaspokoi jej pożądanie, na pewno sam nieco się rozluźni, bo zmniejszy ciążącą na sobie presję („Co będzie, jeśli znów ją rozczaruję?”). Ona zaś będzie w stanie okazać mu więcej cierpliwości i wyrozumiałości.

Ewy Żeromskiej, seksuologa, wysłuchała Maja Zawistowska